
Nagłówek decyduje, czy tekst w ogóle zostanie przeczytany. Jednocześnie łatwo popaść w schemat „krzykliwego clickbaitu”. Poniżej znajdziesz sześć archetypów tytułów i sposób ich testowania w różnych kanałach – od SEO po social i reklamy – bez utraty wiarygodności.
Klasyka: „Koszyk porzucony? Oto 5 ruchów, które go ratują”. Działa, jeśli obietnica jest konkretna. Używaj liczb tylko wtedy, gdy naprawdę je masz. Unikaj słów „zawsze”, „na pewno”.
„Mniej rabatów, więcej sprzedaży: jak podnieśliśmy marżę w e-commerce”. Archetyp działa, gdy od razu dajesz powód. W treści pokaż dane i kontekst, inaczej zawiedziesz oczekiwanie.
„Jak w 10 dni zbudować sekwencję onboardingową: plan dzien po dniu”. Format do evergreenów. Dodaj zakres („dla SaaS B2B”) i poziom trudności („średniozaawansowani”).
„7 błędów w microcopy, które psują konwersję”. Nikt nie lubi popełniać gaf. Nie demonizuj – do każdego błędu dodaj naprawę. W innym razie będzie to tylko krytyka.
„Od briefu do kampanii w 72 h: jak pracujemy pod presją launchu”. Sprzedajesz sposób pracy i wiarygodność. Idealne na LinkedIn i do employer brandingu.
„Zestaw plików do audytu treści (szablony + checklisty)”. Działa, gdy jest prawdziwą pomocą, nie spisem linków. Dodaj 1–2 przykłady użycia.
SEO: dopasuj frazę główną i intencję („jak”, „co to”, „porównanie”). Social: skróć i dodaj emocję („Zrób to dziś, zanim… ”). Reklama: prowadź do jednego, mierzalnego CTA. Test A/B rób na podglądzie karty (og:image, tytuł, opis) – czasem to grafika decyduje o wyniku.
Unikaj niedomówień i „shock value”. Gdy obiecujesz wynik, pokaż w tekście dowody i ograniczenia („zadziałało u nas przy budżecie X i rynku Y”). Dzięki temu odzyskasz zaufanie po krzykliwym feedzie.
Buduj wewnętrzny bank tytułów wraz z metryczkami (kanał, odbiorca, wynik). Po kilku miesiącach zauważysz, że różne persony reagują na inne archetypy. To materiał na kolejne testy – już mądrzejsze.