
Performance Max (PMax) łączy wszystkie powierzchnie Google (Search, Shopping, YouTube, Discovery, Gmail, Mapy) w jednym miejscu, a algorytm decyduje, komu, gdzie i kiedy pokazać Twoje kreacje. Brzmi świetnie – dopóki nie widzisz, że rośnie koszt, spada jakość zapytań, a raporty są „posklejane”. Dobra wiadomość: da się to poukładać. Sekret tkwi w tym, co wkładasz do kampanii (cele, wartości, sygnały, feed, kreacje) oraz w tym, jak czytasz wynik (nie tylko konwersje, ale konwersje wartościowe).
Jeśli dasz PMaxowi zły cel, dostaniesz ładne liczby bez sensu biznesowego. Ustal priorytet: wartość konwersji (e-commerce) albo konwersje po kwalifikacji (lead-gen). Dla sklepów – przekazuj wartość transakcji z marżą (lub przynajmniej skorygowaną o rabaty i koszty wysyłki). Dla leadów – importuj konwersje z CRM po weryfikacji (np. „umówione demo”, „oferta wysłana”), a nie tylko „formularz wysłany”. Dzięki temu licytacja uczy się na tym, co faktycznie przynosi zysk.
Jedna kampania PMax może obsłużyć wiele „światów”, ale nie mieszaj jabłek z gruszkami. Zbuduj osobne kampanie dla:
W ramach kampanii korzystaj z grup zasobów (asset groups) powiązanych tematycznie: zestaw produktów/kategorii + dedykowane kreacje + dopasowane strony docelowe.
PMax potrafi trafić w szeroki zasięg, ale na starcie potrzebuje wskazówek. Dodaj sygnały:
To nie „twarde targetowanie”, ale wskazówka startowa – dzięki niej uczenie szybciej znajdzie osoby podobne do tych, na których Ci zależy.
Algorytm czerpie ze wszystkiego, co mu podasz. Im lepsze dane wejściowe, tym lepszy ruch:
Ustaw Final URL expansion świadomie. Jeśli strona ma sekcje „miękkie” (np. blog, regulaminy), ogranicz ekspansję do wartościowych adresów lub użyj listy stron docelowych/wykluczeń.
W PMaxie nie wygrasz jednym banerem. Zbuduj zestaw pełny (teksty krótkie/długie, logotypy, obrazy w różnych proporcjach, wideo – nawet krótkie, proste nagranie). Przygotuj 2–3 linie narracyjne (np. „czas do efektu”, „oszczędność kosztu”, „brak ryzyka”) i rozdziel je na osobne grupy zasobów. Algorytm ma co testować, a Ty widzisz, które „tezy” niosą wynik.
Automat nie musi łowić na Twojej marce ani na śmieciowych zapytaniach. Zadbaj o:
Nie dusisz kampanii – po prostu porządkujesz ruch, aby budżet pracował tam, gdzie ma szansę na wartość.
Największy błąd w usługach to optymalizacja do „formularza wysłanego”. Ustal konwersję pośrednią (np. zapytanie) na wartość 0–1, a konwersję końcową (np. MQL/SQL, umowa) importuj z CRM z realną wartością. Możesz też stosować Conversion Value Rules – podbij wartość leadów z interesujących regionów lub urządzeń (tylko tam, gdzie ma to uzasadnienie biznesowe).
Nie wszystkie SKU są równe. Przypisz priorytety (marża, dostępność, sezon) i rozbij grupy produktów tak, by najważniejsze miały własne grupy zasobów. Przekazuj wartość z marży (jeśli możesz) albo skorygowany przychód. Dodaj reguły wartości dla kategorii (np. meble +20%, outlet −30%), aby uczenie rozumiało, które transakcje są naprawdę cenne.
W PMaxie mniej „przycisków”, ale wciąż masz stery. Patrz na:
Najpierw przetestuj tezę value („czas do efektu” vs. „oszczędność kosztu”), potem źródło wartości (marża vs. przychód), a na końcu elementy kreacji (nagłówki, obrazy). Trzymaj jeden główny eksperyment na raz, obserwuj min. 2–3 cykle konwersji i nie resetuj uczenia zbyt często – każda duża zmiana budżetu/celu to „nowe dziecko w przedszkolu”.
PMax obejmuje też remarketing dynamiczny, ale pomóż mu warstwą „domykającą”: lista porzucających koszyk/rozmowę + kreacje „drugiej szansy” (wideo 10–15 s, banery z USP i gwarancją). W lead-genie sprawdza się krótka sekwencja: „Zobacz 3-min demo” → „Umów 15-min wstęp” → „Sprawdź koszt w 60 s”.
Jeśli przekazujesz wartość konwersji (najlepiej marżową), używaj docelowego ROAS. Gdy konwersje są rzadkie lub wartość przybliżona – zacznij od Maximize conversions z limitem budżetu i dopiero potem przejdź na tCPA lub docelowy ROAS. Nie ustawiaj zbyt agresywnych celów na starcie – algorytm „skręci kurek” i odetnie zasięg.
Raz na tydzień zrób przegląd: jakość materiałów (czy system nie flaguje braków w wideo/obrazie), status feedu (Merchant Center), konwersje (czy tag liczy i przypisuje wartości), spójność celu (czy kampanie nie walczą o te same frazy/osoby). Raz w miesiącu – porównanie POAS/ROAS marżowego do stawek, korekta celu i budżetu.
0–30 dni: wybór celu (konwersje wartościowe), porządek w tagach i imporcie z CRM/e-commerce, przygotowanie feedu (lub listy URL), stworzenie 2–3 grup zasobów z różnymi tezami, sygnały odbiorców i bezpieczne wykluczenia. Start od „Maximize” i stabilizacja.
31–60 dni: włączenie docelowego ROAS/tCPA (gdy dane są stabilne), rozbicie kategorii o wysokiej marży na osobne grupy zasobów, dołożenie wideo i doprecyzowanie ekspansji URL. Pierwszy eksperyment: teza kreacji lub reguły wartości.
61–90 dni: optymalizacja pod jakość (MQL/SQL lub marża), korekta sygnałów i remarketingu, test brand exclusion (jeśli ma sens), konsolidacja małych kampanii i przegląd budżetów pod sezon.
PMax jest jak autopilot: dowiezie tylko wtedy, gdy ustawisz trasę i podpowiesz, co znaczy „dobry wynik”. Zadbaj o cel oparty na wartości, porządny feed/stronę, sygnały odbiorców, komplet kreacji i rozsądne wykluczenia. Testuj tezy, nie detale – a budżet przesuwaj do kombinacji (grupa zasobów × sygnał), które dają najwyższą wartość, nie tylko najniższy koszt kliknięcia. Tak ustawiona kampania automatyczna przestaje być „czarną skrzynką” i staje się przewidywalnym narzędziem do dowożenia sprzedaży lub jakościowych leadów.