
Przez lata SEO kręciło się wokół słów kluczowych: „jakich fraz szukają ludzie i gdzie je wstawić”. Dziś wyszukiwarki i systemy AI rozumieją nie tylko wyrazy, ale pojęcia i ich powiązania — tzw. encje (ang. entities). Encją może być Twoja firma, usługa, produkt, ekspert, lokalizacja, a nawet przepis czy zjawisko. Zamiast upychać frazy, lepiej zbudować spójny obraz tego, kim jesteś, co oferujesz i jak to się łączy z innymi pojęciami.
To podejście jest kluczowe, bo odpowiedzi AI i „podsumowania” w wynikach często ściągają wiedzę z różnych źródeł. Jeśli Twoje encje są opisane jasno i konsekwentnie, masz większą szansę, że algorytm zrozumie Twój wkład i pokaże Cię użytkownikowi — nawet gdy nie padnie dokładnie ta sama fraza, którą masz w tytule.
Nie komplikuj. Zrób prostą listę rzeczy, za które chcesz być kojarzony:
Każdy punkt to potencjalna encja. Dla każdej przygotuj krótki opis (2–3 zdania), kluczowe właściwości (np. NIP, adres, ceny, parametry usług) oraz powiązania (np. „usługa A wykonuje ekspert B na terenie C”). To później przełożysz na treści, linkowanie i dane uporządkowane.
Weź kartkę i narysuj koło z nazwą marki na środku. Wokół dodaj usługi, produkty i tematy, a następnie strzałkami połącz elementy, które naturalnie do siebie pasują (np. „audyt SEO” łączy się z „analizą treści” i „planem działań”). Przy każdym elemencie dopisz strony, które już masz, i te, których brakuje. Tak powstaje „mapa encji” — plan rozwoju serwisu i treści.
Efekt uboczny? Widzisz luki (np. jest opis usługi, ale nie ma strony z case’em ani profilu eksperta), a także kanibalizacje (dwa wpisy na ten sam temat, każdy z inną narracją). To doskonały punkt startu do porządków.
Gdy masz listę encji i mapę, łatwiej piszesz treści „o czymś”, a nie „pod frazę”. Dla każdej kluczowej encji zaplanuj:
W praktyce Twoja „strona usługi” nie jest już samotną wyspą. To węzeł w sieci: łączy się z wpisem wyjaśniającym pojęcia, porównaniem rozwiązań, listą najczęstszych pytań i profilem eksperta — każdy z tych elementów wzmacnia „zrozumienie” encji przez algorytm.
Linki wewnętrzne budują kontekst. Zamiast linkować hasłami „kliknij tutaj”, używaj opisów, które mówią, jakie pojęcie łączysz (np. „porównanie audytu treści i technicznego SEO”). Dodaj sekcje „Zobacz także” oparte na realnych powiązaniach z mapy encji, a nie przypadkowych wpisach z tej samej kategorii. W ten sposób użytkownik idzie ścieżką sensu, a robot rozumie relacje.
Dane uporządkowane (schema.org) to sposób, by „przypiąć metki” do encji. To nie magia, ale porządny sygnał: co jest czym, kto jest kim, które strony są o czym. Najczęstsze typy, które pomogą większości firm:
Warto też dopisać sameAs do zewnętrznych profili (np. katalogi, branżowe bazy, profile autorów) oraz about/mentions na artykułach, by jasno wskazać, których encji dany tekst dotyczy. To pomaga algorytmom w układaniu puzzli.
Encja to nie tylko Twoja strona. To również wizytówki, katalogi, media społecznościowe, artykuły zewnętrzne. Ustal jeden wzorzec nazwy, zapisu adresu, numerów kontaktowych, a w biogramach ekspertów trzymaj tę samą specjalizację i nazwę stanowiska. Różne wersje tej samej nazwy (lub sprzeczne dane) rozmywają tożsamość encji i utrudniają algorytmom przypisanie informacji do Ciebie.
Jeśli publikujesz poradniki, pokaż, kto za nimi stoi. Profil autora z krótkim bio, obszarem kompetencji, linkiem do strony usługi i kontaktem to silny sygnał wiarygodności. Wpisy nie muszą być „anonimowe”. Gdy odpowiedzi AI „zbierają” wiedzę z sieci, jasne przypisanie autorstwa pomaga rozpoznać, że źródłem jest realny ekspert, a nie słabe tłumaczenie z zagranicy.
Nie da się „wymusić” wzmianki w odpowiedzi AI, ale można zwiększyć szanse:
Kluczowe jest, żeby wszystko grało z mapą encji: definicje, przykłady i FAQ wzmacniają Twoje główne pojęcia i łączą się z właściwymi stronami.
Tydzień 1: spisz listę encji (marka, 3–5 usług, 3–5 tematów, autorzy, lokalizacje). Zrób szkic mapy i wskaż luki w treściach.
Tydzień 2: popraw strony kanoniczne usług: dopisz definicje, dowody (case, opinia), powiązania i FAQ. Uporządkuj linkowanie wewnętrzne między powiązanymi tematami.
Tydzień 3: dodaj dane uporządkowane (Organization/LocalBusiness, Service/Product, Article, Person). Ustal wspólny wzorzec nazwy/adresu i popraw rozjazdy w zewnętrznych profilach.
Tydzień 4: stwórz 2–3 treści wspierające (porównanie, słownik pojęcia, Q&A) i podłącz je do stron usług. Dodaj sekcje „Zobacz także” według mapy encji.
SEO „pod frazy”, bez kontekstu. Teksty niby na temat, ale nie łączą się ze sobą ani z ofertą. Rozwiązanie: przy każdym tekście wskaż encje „o czym to jest” i „do czego prowadzi”.
Samotne strony usług. Brak case’ów, FAQ i treści pomocniczych. Dodaj dowody i pytania, a usługę osadź w szerszym wątku.
Bałagan w danych firmy. Różne adresy, różne nazwy, różne telefony. Ustal wzorzec i popraw wizytówki oraz katalogi.
Brak autorów. „Bez twarzy” trudno budować zaufanie. Dodaj profile ekspertów i podpisuj nimi treści.
Obserwuj nie tylko pozycje, ale też „sygnały zrozumienia”:
Raz na miesiąc przejrzyj mapę encji i dopisz brakujące mosty: nowy FAQ, słownik pojęcia, porównanie rozwiązań. To ma być iteracyjny proces, nie jednorazowa akcja.
Entity-first SEO to praktyczny porządek: najpierw ustalasz, jakie pojęcia mają Cię definiować, a potem konsekwentnie budujesz treści, linki i dane uporządkowane wokół tych pojęć. Dzięki temu wyszukiwarki i systemy AI lepiej rozumieją Twoją ofertę i częściej pokazują Cię w odpowiedziach — nawet gdy użytkownik nie wpisze „Twojej” frazy jeden do jednego. Zacznij od prostej mapy encji, uporządkuj strony kanoniczne i dobuduj mosty treści. Reszta to konsekwencja i aktualizacje.