
Małe firmy w Polsce – fryzjerzy, sklepy osiedlowe, warsztaty, restauracje – żyją w cieniu jednej korporacji. Ich być albo nie być w internecie często zależy od tego, czy klient znajdzie je w Google Maps. A tu zaczyna się koszmar: zawieszone profile, absurdalne wymagania, fałszywe opinie i brak pomocy (pisał mój kolega tutaj o tym: Google Miejsca (Google Business Profile) – narzędzie, które szkodzi małym firmom). Z perspektywy przedsiębiorcy wygląda to jak sabotaż. Z perspektywy Google – jak czysty biznes.
Google Business Profile miał być narzędziem prostym, darmowym i przyjaznym. W praktyce działa jak algorytmiczny sąd, który bez ostrzeżenia potrafi wydać wyrok: „Twoja firma nie istnieje”.
Setki przedsiębiorców skarżą się, że ich wizytówki nagle znikają z wyników wyszukiwania i map. Powód? „Nie spełnia zasad” – bez podania szczegółów. W efekcie firma, która przez lata zbierała pozytywne recenzje, z dnia na dzień przestaje istnieć w internecie.
Odwołania? Odpowiedź po miesiącu: „Decyzja podtrzymana”. Zero kontaktu z człowiekiem, zero uzasadnienia.
Jeszcze większym problemem są wymagania przy zakładaniu profilu. Mały biznes usługowy, który działa mobilnie, dostaje komunikat: „Wywieś szyld na budynku i wyślij zdjęcie”.
Tak wygląda wizja małej przedsiębiorczości w oczach Google: jeśli nie masz fasady z logotypem, nie istniejesz. A przecież polska gospodarka opiera się w ogromnej mierze na mikrofirmach, które działają z domu, z warsztatu czy w modelu mobilnym. Google nie chce ich widzieć – bo nie pasują do amerykańskiego szablonu.
Recenzje w Google miały być wskaźnikiem jakości usług. Wyszły… jak zwykle.
Fałszywe opinie od konkurencji? Google ich nie usuwa, bo „nie naruszają zasad”. Prawdziwe opinie od klientów, które nagle znikają? To „błąd systemu”. Problem w tym, że każdy taki „błąd” to realne straty – niższa średnia, gorsza widoczność, mniej klientów.
Google zarządza opiniami tak, jakby nie chodziło o ludzkie biznesy, tylko o linię kodu.
Tu dochodzimy do sedna. Google nie szkodzi firmom dlatego, że je nienawidzi. Szkodzi, bo mu się to opłaca.
Wszystko to pokazuje, że mały biznes jest dla Google tylko kolateralną ofiarą uboczną. Algorytm nie rozróżnia, czy zawiesza fikcyjną firmę, czy rzetelnego przedsiębiorcę z 20-letnią historią.
Tylko że dla fryzjera, piekarza czy warsztatu samochodowego to nie jest abstrakcja – to kwestia przetrwania. Brak widoczności w Google oznacza brak klientów. A brak klientów oznacza zamknięcie działalności.
Google stworzyło narzędzie, które miało wspierać firmy. W rzeczywistości stworzyło system, w którym mały przedsiębiorca jest zakładnikiem algorytmu – bez prawa do obrony i bez realnego wsparcia.
Dla Google to biznes idealny: zyski z reklam rosną, koszty obsługi są minimalne, a monopol pozwala ignorować skargi.
Dla małych firm – to często powolne duszenie w objęciach cyfrowego giganta.
-
Źródła: